Pozdrowienia z Zielonej Szkoły!

21.9.2018
Dzień dziewiąty

     Ostatnia wycieczka. Westerplatte i historia wybuchu drugiej wojny światowej. W tym pamiętnym miejscu obejrzeliśmy resztki budynków wojskowych, cmentarz obrońców Westerplatte, olbrzymi pomnik w kształcie wbitego w ziemię miecza oraz poruszający napis „Nigdy więcej wojny". Potem razem z przewodnikiem zwiedzaliśmy piękny Gdańsk. Było co oglądać: bramy miasta, herb z lwami, ulicę Długi Targ, kościół Mariacki i żuraw.Ten ostatni oglądaliśmy na szczęście tylko od dołu. Nie wiedzieliśmy, że już wtedy wynaleziono chodzidełka w kształcie bębna do trenowania chomików. Dziś dla chomików to zabawa, a kiedyś ludzie w ten sposób podnosili ciężary na statki. Niezbyt fajna praca!  Dla nas też wychowawcy coś wymyślili – wieża widokowa kościała Mariackiego. Prawie 400 schodów. Chyba wolelibyśmy się pokręcić w kółku jak te chomiki. Niektórzy z nas próbowali nawet szybko zachorować na lęk wysokości. Nie udało się, ale widok z góry był wart tego wysiłku. Potem czas wolny – goferki, świderki i ciu ciu cukierki. Potem długi odpoczynek na bielusieńkim molo w Sopocie i do hotelu. Cały dzień czuliśmy się jak celebryci, bo zawitali do nas dziennikarze z „Głosu". Wieczorem nawet Tadek był modelem i dowiedzieliśmy się jak pozować. Dla dziewczyn nieocenione doświadczenie! Potem zabawy, konkursy i wreszcie łóżeczko. To był długi dzień!

   Dzień dziesiąty

To była ostatnia wycieczka! Teraz mamy już tylko odpoczywać. A tu mecze piłki nożnej dla chłopców, plażowa gra „Do trzech zbitych" dla dziewczyn oraz rzeźby na plaży. I znowu wyszło pracowicie. Dziewczyny zagrały z wielkim zacięciem, chociaż tej gry nie znały. Chłopcy zajęli - 7A – trzecie miejsce, z którego się niesamowicie cieszyli, a 7B – zasłużone 1. miejsce. Rzeźby z piasku były bardzo pomysłowe, a komisji spodobały się Pompeje naszych dziewczyn. Wieczorem dostaliśmy nagrody także za konkurs malarski i piosenkę o Zielonej Szkole. Oczywiście talentów nie brakowało. Potem dyskoteka do białego rana. Tak przynajmniej sobie zaplanowaliśmy. Nie wyszło, ale było przynajmniej więcej tańców przytulańców.

Dzień jedenasty

     To już konieeeec! A nam się wcale niektórym nie chce wyjeżdżać. Biedni rodzice, ale tu jest naprawdę pięknie, tak cieplutko i przyjemnnie na sypkim piasku. Do tego stopnia, że niektórzy z nas nie chcieli zejść z plaży i trzeba było ich ciągnąć za nogi, a inni udawali, że śpią. Jeszcze ostatnie pożegnanie, ostatni widok  i do domu. Noooo, nie tak szybko! A ostatni goferek lub świderek? Panie płacą! To cud, bo w kieszeniach pustki! Teraz pakowanie i sprzątanie, a potem do domu. Ale my tu jeszcze na pewno wrócimy!!!

Pozdrowienia z Zielonej Szkoły!

18.9.2018
Dzień szósty

       Wydmy nas wyczerpały i stwierdziliśmy, że piasku na razie jakiś czas nie chcemy oglądać. Wyruszyliśmy na miasto, niektórzy z nas o dziwo jeszcze mają pieniądze. Oblecieliśmy sklepy spożywcze, budki z pamiątkami, świderkami, goferkami itp. Należało nam się po takich dyscyplinach, jak: turlanie się po wydmach, biegi w sypkim piasku, zjeżdżanie po tyłkach i sprintach w deszczu! Po obiedzie znowu nikt nie tęsknił za plażą, więc poszliśmy na plac zabaw i boisko przy hotelu. A tam znowu piasek! Niesamowite! Niektórzy z nas odpoczywają bardzo szybko – 5 minut – bo już po chwili wisieli głową w dół, chodzili po rękach lub wspinali się na Mont Everest. Za morzem zatęskniliśmy dopiero wieczorem i poszliśmy obejrzeć piękny zachód słońca. Wieczorem też nie możemy odpoczywać, bo organizują nam  dyskoteki lub odkrywają nasze talenty. Jabłonkowianie pokazali kreacje taneczne, które wszystkim się bardzo podobały. No, wpół do dziesiątej, teraz pozwolili nam odpocząć, ale nam właśnie teraz się nie chce! Pozdrawiamy stróżów nocnych!

     Dzień siódmy

     Rano dowiedzieliśmy się, że czeka nas króciutki 15 - kilometrowy spacerek z Władysławowa do hotelu. Nie wiem, po co nas wywożą tak daleko. Już wiem! Maszerujący kolonista grzeczniejszy jest od odpoczywającego w pokojach.  Przy okazji co nieco zwiedziliśmy: port rybacki, gabitet luster i iluzji optycznej, ekspozycję motyli, Ośrodek Sportu Cetniewo, Aleję Gwiazd Sportu, góry wysokie i plaże szerokie! Huraaaa! Możemy pędzić plażą do hotelu i przygotowywać kostiumy na bal maskowy. Niektóre kreacje były super pomysłowe: cztery pory roku – nasi chłopcy, sól i pieprz, matrioszka, stonogoga i wiele innych. Potem dyskoteka na ludowo. Czadowo!?

Dzień ósmy

     Rano pobudka i jak zawsze bieg po zdrowie dla chętnych. Niektórzy z nas są tacy ambitni, że wstali nawet bez pomocy komórek i pobiegli w siną dal! Widzieliśmy z balkonu. Znowu cudowna pogoda, a my idziemy odpoczywać nad morze. Jest tak cieplutko, że w pokoju u nauczycielek powstał skład rzeczy zapomnianych na plaży i na wycieczkach: cztery bluzy, trzy kurtki, dwa parasole i okulary przeciwsłoneczne. Czekają cierpliwie już dwa dni na odebranie i jakoś nikomu nie brakują. Natomiast raniutko wszyscy niecierpliwie czekamy na oddanie komórek. Tych jakoś nikt nie zapomina odebrać! Po południu zamieniamy się w artystów i malujemy pocztówkę znad morza. Ciekawe, co namalują niektórzy artyści z naszej grupy. Cieszymy się na wieczorne ognisko i pieczenie parówek oraz koncert piosenek „Zielona nutka". Teksty już gotowe! Pozdrawiamy słonecznie!

Pozdrowienia z Zielonej Szkoły!

16.9.2018
Dzień czwarty
      Rano spacerkiem dotarliśmy aż za miasto na Rozewie. Tam na wysokim klifie stoi przepiękna dwukolorowa latarnia morska. Oczywiście wdrapliśmy się na sam szczyt, z którego roztaczał się super widok na morze. Z wieży widokowej oceniliśmy jego temperaturę na około 25 stopni i stwierdziliśmy, że trzeba się wreszcie zamoczyć po samą szyję. Na plaży okazało się jednak, że woda ma tylko 20 stopni, co i tak o tej porze roku jeszcze się chyba nie zdarzyło. Fale były w sam raz i pod czujnym okiem nauczycielek i ratowników wodnych mogliśmy się dziś kąpać do woli. To był super dzień dla wodników.

 Dzień piąty
Dziś pędzimy znowu na wycieczkę do Słowińskiego Parku Narodowego. Mamy podobno oglądać dużo piasku na jednym miejscu. Myśleliśmy, że pod dostatkiem jest go na naszej plaży i nie za bardzo nam się chciało chodzić aż 10 km, żeby zobaczyć go więcej. Ale po długim dreptaniu po lesie i obejrzeniu wyrzutni rakiet, wdrapaniu się na nastepną wieżę widokową przenieśliśmy się po prostu do Afryki na Saharę. Tyle piasku jeszcze nie widzieliśmy nigdy. Za chwilę zresztą mieliśmy go wszędzie,bo trzeba było porządnie się w nim wyrutlać. Jeszcze chyba w domu będziemy go wysypywać z kieszeni. Było bombowo, a widoki niezapomniane. W drodze powrotnej na szczęście złapała nas ulewa i większość drogi jechaliśmy meleksami. Machaliśmy wszystkim po drodze. Wam też machamy.

Pozdrowienia z Zielonej Szkoły!

14.9.2018
Dzień trzeci
     Wreszcie super pogoda!!! Piękne słoneczko, niebo z pierzastymi chmurkami i wycieczka na Hel i do Gdyni. Wprawdzie lepiej byłoby na plaży, ale i tak było naprawdę fajnie. Odwiedziliśmy milutkie i utalentowane akrobatycznie foczki szare w Fokarium, pobawiliśmy się w interaktywnym Muzeum Rybołówstwa, obejrzeliśmy Hel z wieży widokowej i poszliśmy spacerkiem na Cypel Helski. Tam odpoczywaliśmy na plaży i po raz pierwszy bawiliśmy się w suchym i sypkim piasku. To naprawdę urocze miejsce prawie na końcu świata. Potem rejs statkiem do Gdyni – miasta portowego. Tam obejrzeliśmy przepiękny żaglowiec „Dar Pomorza" i zwiedziliśmy statek wojenny „Błyskawica". Tyle przyrządów i rurek różnej grubości nie widzieliśmy jeszcze nigdy. Krótkie zakupy i do hotelu! Tam czekał nas Wieczór Teatralny, a  tematem była baśń „Królewna Śnieżka" w różnych odsłonach. Nasze klasy wylosowały kryminał i komedię. 7A zajęła 3. miejsce, a Ema Tomanek została ogłoszona najlepszą aktorką. Bawiliśmy się wspaniale!

Pozdrowienia z Zielonej Szkoły!

12.9.2018
Dzień pierwszy    

Dojechaliśmy zdrowo i odlotowo, dzięki fajnym szoferom. W VIS-ie czekało już na nas smaczne śniadanie a potem ruszyliśmy wreszcie nad mooorze!!! Szkoda, że mieliśmy pozwolone wejść do morza tylko po kolana. Przy okazji stwierdziliśmy, że niektórzy z nas mają kolana chyba na głowie, bo mieli mokre nawet włosy. Na plaży można robić też inne ciekawe rzeczy. Wybudowaliśmy swoje przyszłe domy z prywatnymi basenami, dokopaliśmy się prawie do środka Ziemi, przeskoczyliśmy tysiąc fal. Po tak trudnym wysiłku, wieczornym konkursie i prezentacji naszych wspaniałych szkół i klas, padliśmy do wygodnych łóżeczek i spaliśmy do rana.

Dzień drugi    

Dobrze, że nasza grupa została w Jastrzębiej Górze, bo mogliśmy wreszcie spróbować świderków, gofrów i innych nadmorskich smakołyków. Mewy również się cieszyły, ponieważ dzieci poczęstowały ich specjałami z czeskiej kuchni. Schabowe i kanapeczki chwytały nawet w locie, a ptasia poczta działa bardzo sprawnie, bo do naszej jadłodajni zleciały sie mewy z całego wybrzeża. Wieczorem czeka nas zapoznawcza dyskoteka. Już się cieszymy.




Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z tego serwisu, wpisz swój e-mail:     

 

Szkoła podstawowa im. H. Sienkiewiczaz polskim językiem nauczania

 ul. Školní 438,

 

739 91 Jablunkov

tel: +420 558357 885, +420 731 475 469

e-mail: pzs@jablunkov.cz